Szarość błękitu zmienia się w czerń na której świecą łzy księżyca chłodne powietrze kłuje w pierś to noc to noc krzyczy ulica
Szara szaruga szumi za oknem Szeleszcząć smutno o szyby samotne krople płyną smugami wiatr wieje rzężąc jak gdyby